RSS
poniedziałek, 23 stycznia 2012


Jest wciąż małe bistro przy Placu Pigalle,
w dzielnicy paryskiej bohemy,
gdzie bywał Lautrec i zaglądał Chagall,
jak było z Utrillo, nie wiemy…

Nie żyłem w tych czasach, a szkoda, bo dziś
nie trawiłby mnie grzech zawiści,
wszak wtedy właściwie mógł każdy tam iść
na pernod, jak impresjoniści…

Już jednak nie wpadnie Henri de Tolouse,
choć duch Jego błądzi w pobliżu,
w butelce z pernod smutne dno widać już,
czas kończyć wizytę w Paryżu…

O Placu Pigalle mówię rzadko, to fakt,
by nie być natrętnie pytany,
czy przyznam, że mają niezwykły wprost smak,    
te ponoć najlepsze kasztany…

 


 
21:53, hallski
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 01 stycznia 2012

Głupio przyznać, lecz zgubiłem gdzieś mą wenę…

Sytuacja jest o tyle nieciekawa,

że dziś właśnie jest potrzebna mi szalenie,

prawie jak koszuli wizytowej - krawat…

 

Rzecz jest w tym, iż w dniach najbliższych mam spotkanie

z kimś, kto niegdyś znaczył dla mnie bardzo wiele

i kto oczy ma zielone, roześmiane,

a wart więcej jest, niż duży w banku przelew…

 

Temu komuś chciałbym wierszyk podarować,

bo zasłużył nań, jak chyba nikt na świecie,

ale właśnie trudno mi odnaleźć słowa,

bo ta wena nagle mnie odbiegła przecież…

 

Jak więc powiem jej, kim kiedyś była dla mnie,

oraz, że jest ciągle punktem odniesienia?

Można prozą, ale co z tego zostanie…

Wiersz to wiersz, chociaż nie każdy to docenia…

 

 

 

 

03:46, hallski
Link Komentarze (1) »
sobota, 31 grudnia 2011

Twoje usta miały świeży smak poziomek,

czasu szmat, a ja pamiętam to do dziś.

I te oczy, przeogromne i zielone,

mógłbym wtedy na kraj świata dla nich iść…

 

Byłaś w białej, prostej bluzce, jak to w lecie,

pod tą bluzką - zawrót głowy, boskie sny,

które wkrótce już musiały gdzieś ulecieć,

jak ta miłość wakacyjna. C’est la vie…

 

Życie przeszło jakoś tak niepostrzeżenie,

było w nim niewiele zysków, więcej strat,

a ja trwam, na przekór trochę, z tym wspomnieniem

o poziomkach i dziewczynie z tamtych lat…  

 

 

13:39, hallski
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 grudnia 2011


Czasem zdarza się, gdy zajrzę do szuflady

w starym biurku, zapomnianym na poddaszu,

lub w komodzie, gdzieś upchniętej w głąb mansardy,  

że odkrywam różne skarby z dawnych czasów…

 

Dla mnie skarby, to nie brosze, bransolety,

ni prababki posagowe srebra stare,

dawno zresztą przehulane już niestety,

jak pradziadka złote spinki i zegarek…

 

Szukam śladów buduarów i salonów,

utrwalonych w czerni-bieli albo w sepii,  

czy w refrenie zdartej płyty z Odeonu,

co do dzisiaj nie potrafił się odczepić…

 

Wczoraj zaś znalazłem całkiem niespodzianie

kilka kartek, uronionych ze sztambucha

młodej panny, przeznaczonych tylko dla niej.

Napisanych, bo szept mógłby ktoś podsłuchać…

 

 

18:15, hallski
Link Dodaj komentarz »
środa, 30 listopada 2011


Piszę wierszyk w herbaciarni „Pod Wachlarzem”,

zanurzony w orientalnych aromatach.

Nie dociera tutaj zgiełk bieżących zdarzeń,

jak tu wejdziesz, blakną sprawy tego świata…

 

Cicho sączy się flamenco synkopami,

cienie w koło się skradają niby koty,

przestrzeń mięknie i otula cię w aksamit,

rymy słodko odurzają, jak narkotyk…

 

I dlatego dziś musiałem znów wyruszyć

na spotkanie z moją Muzą, która właśnie

w herbaciarni „Pod Wachlarzem” weną prószy,

póki księżyc, nocny tułacz, nie zagaśnie…   

18:31, hallski
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 22 listopada 2011


Piękna ziemio otwocka, pachnąca igliwiem,

bystrym Świdrem pragnienie gasisz pośród lata,

moja mała Ojczyzno, mój domu prawdziwy,

gdzie bluszcz warkocz zieleni po dach pozaplatał…

 

Niebo nocne, czerwcowe, gwiazdami srebrzyste,

tylko tutaj swą przestrzeń do marzeń nam daje,

tylko tutaj jesienią tak złocą się liście

i gdzie spojrzeć w koronki zdobny świdermajer…

 

A na piaskach otwockich sosny smukłe rosną,

bez tych sosen nie sposób odnaleźć się w świecie,

jestem o nie –jak niegdyś o Ciebie – zazdrosny,

od nich płynie natchnienie, niezbędne poecie…

 

Piękna ziemio otwocka, zielenią szalona,

zawsze będę Cię wielbić nad inne krainy,

i gdziekolwiek bym nie był, powrócę stęskniony,

jak się wraca wspomnieniem do pierwszej dziewczyny…

 

 

08:26, hallski
Link Dodaj komentarz »
sobota, 19 listopada 2011

W moim mieście, na ulicy Czarodziejskiej,

gdzie w cylindrach spacerują kominiarze

i gdzie cuda przytrafiają się najczęściej,

jest niezwykła herbaciarnia „Pod wachlarzem”…

 

A za barem herbaciarka, dobra wróżka,

pośród słojów, z których płyną aromaty,

parzy nektar, co zaklęty jest w dzbanuszkach

z porcelany, dla poetów i piratów…

 

Spotkasz tutaj podróżników i malarzy,

literatów i aktorów dramatycznych,

tutaj wszystko się właściwie może zdarzyć,

jeśli tylko wierzysz w to, co jest magiczne…

 

Jeszcze jedno Wam w sekrecie teraz powiem,

bo dyskrecję obiecałem. Szeptem zatem:

już niebawem, po wizycie swej w Krakowie,

Mistrz Konstanty wpadnie wypić tu herbatę…

 

 

20:16, hallski
Link Dodaj komentarz »
sobota, 12 listopada 2011

Wiem że znów okazałem się draniem

i zraniłem boleśnie, no wiem,

możesz rozstać się ze mną, kochanie, 

tylko proszę Cię, nie rób mi scen…

 

Dawno miałem już skończyć z tym piciem,

bab nie tykać się nawet przez sen,

przyszedł czas, by wykreślić mnie z życia,

tylko proszę Cię, nie rób mi scen…

 

Nie ma szans byś zechciała uwierzyć,

że uczucia jest we mnie choć cień,

więc ten los mi się słusznie należy,

tylko proszę Cię, nie rób mi scen…

 

Niech ktoś inny przy boku Twym stanie,

miłość jest Ci niezbędna, jak tlen.

I ja też kogoś znajdę, kochanie,

wtedy też, proszę, nie rób mi scen…

 

 


11:47, hallski
Link Dodaj komentarz »
sobota, 17 września 2011

To zabrzmi idiotycznie, ale chyba zagłosuję na PiS. Jestem przerażony tym, że mogą wygrać wybory, a mimo to chcę im w tym pomóc. Uważam bowiem, że aby kilka milionów Polaków przejrzało na oczy, należy umożliwić Kaczyńskiemu rządzenie krajem przez pełną kadencję. Niezależnie od skutków, jakie to może mieć dla państwa i nas, jego obywateli. Sądzę, że koszty, jakie przez to czterolecie poniesiemy, będą bez porównania mniejsze od szkód, jakie PiS, nawet jako partia jedynie opozycyjna wyrządza w Polsce, ciesząc się poparciem  prawie jednej trzeciej Polaków. Dopóki tzw. „twardy elektorat” PiS na własnej skórze nie odczuje, co znaczy władza Kaczyńskiego i realizacja ekonomicznych pomysłów jego doradców, dopóty nie mamy co liczyć na zmianę świadomości tej części naszego społeczeństwa. A bez tej zmiany skazani jesteśmy na demagogię i populizm, ksenofobię i zaściankowość, przynajmniej tak długo, jak prezes PiS będzie zdolny do kierowania tą partią.

Panie, wybacz, ale zwyczajnie zwątpiłem w Bożą Opatrzność…    

18:47, hallski
Link Komentarze (2) »
niedziela, 14 sierpnia 2011

Był taki dzień u schyłku lata,

pamiętasz? Biegaliśmy boso,

wiatr ci warkocze porozplatał,

nasz śmiech beztroski echo niosło…

 

Słońce parasol z promieniami

w falach zatknęło roziskrzonych,

pamiętam skórę jak aksamit,

usta nabrzmiałe i spragnione…

 

Pamiętam noc po dniu sierpniowym,

te obietnice niespełnione,

oczy zamglone, szmaragdowe

i odpustowy twój pierścionek…

 

Pamiętam srebrne liście brzozy, 

co rozpostarta jak proporzec,

jest drogowskazem wśród bezdroży

mgłom, co żeglują po jeziorze…

 

 

10:12, hallski
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 25
| < Styczeń 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31